Koszyk

Brak produktów w koszyku.

Phone Email

Złóż wniosek o raty

Możesz sfinansować swój zakup za pomocą 10 nieoprocentowanych rat (RRSO 0%).
Wyślij wniosek - nasz przedstawiciel skontaktuje sie z Tobą i potwierdzi wszystkie formalności, związane z płatnościami ratalnymi.

Imię
Imię
Email
Nr telefonu
Nr PESEL
Polityka prywatnościPolityka prywatności

Zgłaszam się

„Pić, albo nie pić”, czyli nasze „być, albo nie być”.

Coraz więcej z nas  z pewnością widzi i czuje już głęboki sens jak najszybszego korzystania ze świeżej, czystej, zdrowej wody. Od tego zależy zdrowie wszystkich –  nas samych, zdrowie naszych dzieci i wnuków – obecnych lub przyszłych.

Nie zastanawialibyśmy się, czy oczyszczać i odpowiednio przygotowywać wodę, czy nie, jeśli nie wiedzielibyśmy, dlaczego mamy to robić.

Zdajemy już jednak sprawę, że czysta woda, w dodatku strukturyzowana, alkaliczna i o odpowiednim potencjale RedOx,  zapewnia nam:

       wysoką jakość potraw i napojów,

       koniec kłopotów z kamieniem w czajniku,

       wygodę i oszczędność,

       dokładne oczyszczenie organizmu (pojedynczych komórek,  organów  wewnętrznych – nerek, wątroby, naczyń krwionośnych, stawów),

       transport bez zakłóceń składników odżywczych do komórek,

       zlikwidowanie wielu  trapiących nas niedomagań organizmu,

       doskonały wpływ na zdrowie naszych rodzin.

A może w dalszym ciągu zamierza ktoś jeszcze  kupować wodę w sklepie?

A jaką inną alternatywę picia czystej wody ma przeciętny konsument? „Kranówkę” z chlorem?

Olbrzymia większość z nas wierzy, że towar kupowany w sklepie jest co najmniej dobrej jakości. Oprócz tego – kto przedstawia ludziom rzetelną wiedzę na temat kupowanych wód, żywności? Czy każdy z nas ma wystarczającą wiedzę na temat wody, szkodliwych składników w niej zawartych, zagrożeń przez nie spowodowanych itp.? Skąd olbrzymia większość z nas  miałaby  się tego dowiedzieć?  Nie zwracamy więc uwagi na podstawowe kryteria jakości wody i pewność źródła pochodzenia.

Dlatego właśnie tak łatwo wielu z nas jest nabijanych w „butelkę” z wodą przez wielu nierzetelnych producentów.

Dlatego bardzo dobrym rozwiązaniem jest zainstalowanie we własnym mieszkaniu czy domu urządzenia osmotycznego. To rozwiąże całą masę problemów z woda pitną, jakie ma wielu z nas.

Oceńcie teraz sami, jak przedstawiają się dodatkowe korzyści  z posiadania aparatu osmotycznego:

1.       najzdrowsza jest woda niegazowana i taką można wyprodukować w każdym domu czy mieszkaniu,

2.       smak wody – doskonały, bo naturalny (jak z najczystszego źródła),

3.       cena – najniższa z możliwych, tj. ok. kilkunastu-kilkudziesięciu groszy za litr, zakładając, że oczyszczamy ją aparatem osmotycznym w całym okresie jego eksploatacji, uwzględniając cenę zakupu urządzenia, okresową wymianę wkładów filtrujących, zrzut wody nieoczyszczonej do ścieku itp.,

4.       marka – to nasza marka: „Woda Nowakowa”, „Dąbrowa-Zdrój”, „Martulanka”, „Kowalszczanka”, „Sawicczanka”, „Woda Pietraszów”, „Moja osmotyczanka”, „Agnieszkowianka” . Czy nie jest to najpewniejsza z marek?

INWESTYCJA  W  DOMOWE  URZĄDZENIA DO  UZDATNIANIA  WODY JEST  INWESTYCJĄ, KTÓRA  SPŁACA  SIĘ  SAMA.

Każdy z nas może jednak powiedzieć, że ma inne wydatki. Zbudujmy więc piękny dom, załóżmy wspaniały ogród, wyposażajmy mieszkania w elektroniczne cudeńka, wymieniajmy okna, kupmy kino domowe, wymieńmy samochód, ale nie wmawiajmy sobie, że woda i nasze organizmy mogą jeszcze poczekać, że jeszcze mamy czas.

Czy umierając z pragnienia na pustyni, pod palącymi promieniami słońca, nie oddalibyśmy tych swoich „skarbów” za szklankę wody? Faktem jest także, że  zużyty czajnik możemy wyrzucić i kupić nowy, instalację wodociągową lub c.o. zarośnięte kamieniem możemy wymienić po kilkunastu, kilkudziesięciu latach pracy.

Co jednak zrobimy z naszymi zarośniętymi kamieniem nerkami i  naczyniami krwionośnymi po 40÷50 latach ich eksploatacji? Czy je  także  wymienimy?

Medycyna robi dziś kolosalne postępy. Tylko dlaczego coraz więcej ludzi jest chorych? Dlaczego dermatolodzy, alergolodzy, kardiolodzy, mikrochirurdzy, onkolodzy i inni „-lodzy” mają coraz więcej pracy? Zakładamy, że jak trzeba będzie, to zrobimy sobie  „remont”, bo stać nas na to?

Czy dołączamy jednak do kosztów ogólnych ból i strach – nasz i naszych bliskich? Czy potrafimy to wycenić? Czy serca, wątroby i inne narządy leżą na półkach i czekają, by je nam przeszczepić? Jak na razie wiele z tych narządów „chodzi” i „jeździ” jeszcze po ulicach naszych miast.

Czy mamy pewność, że nadają się one do przeszczepienia właśnie nam? Czy ich „właścicielem” nie jest przypadkiem człowiek, który podobnie jak wielu z nas – nie dbał o swoje zdrowie i za jego wątrobę, serce czy płuca nikt nie dałby nawet złamanego grosza?

Jak niewiele warte są gromadzone przez nas „skarby”, kiedy już utracimy zdrowie? Czy nie jest tak, że w ciężkiej sytuacji oddajemy na lekarstwa, na opiekę ostatnie nawet ostatnie oszczędności?  Czy nie jest tak, że karmimy się w tym momencie złudzeniami, aby mieć czyste sumienie, że zrobiliśmy wszystko dla  naszych ciężko chorych, umierających bliskich? Przecież wiemy, że zwykle takie działania są już często spóźnione. Zamiast wydać wcześniej znacznie mniejsze pieniądze na profilaktykę, teraz gotowi jesteśmy oddać za powrót do zdrowia przysłowiową ostatnią koszulę.

ZWYKLE  LUDZIE  PRZED  40-TKĄ TRACĄ  ZDROWIE,  ABY  ZDOBYĆ  PIENIĄDZE, A  PO  40-TCE  WYDAJĄ  ZAROBIONE  PIENIĄDZE, ABY  ZDROWIE ODZYSKAĆ.

Zrozumiałe jest jednak, że to wyłącznie każdy z nas  podejmuje decyzje dotyczące swojego życia i zdrowia. Nie musimy już teraz myśleć, że możemy nareszcie uciec od smaku „kranówki” i co ważniejsze – ochronić zdrowie przed całą plejadą trucizn niezatrzymanych podczas komunalnego uzdatniania oraz tych, które są skutkiem samego procesu uzdatniania oraz rozprowadzania wody. Pomyślmy zwłaszcza o ich wyjątkowo negatywnym wpływie na organizmy naszych małych dzieci czy wnuków…

Poznaliśmy podczas wielu naszych rozmów szokujące dla każdego dane na temat naszej wody. Czy każdy wyposaży swoje mieszkanie czy dom w urządzenia do skutecznego i bezpiecznego uzdatniania wody i sprawi, że jego rodzina zostanie zaopatrzona w źródło krystalicznie czystej, zdrowej wody? Nie wiem. To przecież nie moja decyzja.

Wiem tylko, że wielu już ludzi w Polsce zrozumiało, że nie mogą czekać. Nie odpowiadało im w dalszym ciągu dźwiganie codziennie  na któreś tam piętro litrów wody. Nie odpowiadało im również, że nie mają żadnych gwarancji, że płacą za czystą, zdrową wodę.

Oprócz tego, czy jest sens, byśmy płacili grube pieniądze za wodę kupowaną w sklepie, o której nic nie wiemy? Nie za kupowaną wodę płacimy tak naprawdę. Płacimy za bezradność służb ochrony środowiska, za indolencję resortu zdrowia, który sprawuje kontrolę nad jakością wód przeznaczonych do konsumpcji, za braki kompetencji i ignorancję rządzących wszelkiej maści, za ich niechęć do podejmowania pozytywnych działań w tym zakresie, za odwlekanie decyzji. Za to wszystko płaci całe społeczeństwo, płacę ja i płacisz TY.

Państwa wysoko rozwinięte dobrze wiedzą, że  brudna woda oznacza choroby, leczenie, rehabilitację, wcześniejsze renty, zmniejszającą się liczbę pracujących i zmniejszające się wpływy z podatków i ubezpieczeń społecznych.

BRUDNA  WODA  – TO  PO  PROSTU CHORE  SPOŁECZEŃSTWO I  MNÓSTWO  STRACONYCH  PIENIĘDZY.

Zapraszam do zapoznania się z publikacjami „Woda Fenomen życia” cz. 1 i cz. 2, „Dlaczego warto i należy pić wodę alkaliczną”.  Książki są dostępne na stronie Pana Janusza www.januszdabrowski.pl – na hasło CUD nabędziecie je  z 10% rabatem lub stacjonarnie w Księgarnia Galeria CUD.

A jeśli macie ochotę przedyskutować jakość spożywanej przez Was wody i możliwości jej uzdatnienia zapraszam do kontaktu.

"Pić, albo nie pić", czyli nasze "być, albo nie być".

Skorzystaj z bezpłatnej konsultacji

Dowiesz się, w jaki sposób będę mogła Ci pomóc w Twoich wyzwaniach zdrowotnych za pośrednictwem dostępnych mi metod.